Islamu ciąg dalszy

Posted in life tagi , on 2009/10/14 by Smoke

“Mam dość. Dość brudnych pysków w śmierdzących turbanach na głowie, które pchają mi się do domu. Pół biedy, że się pchają – gościnny jestem. Ale…

Gdy kogoś odwiedzam, pukam i grzecznie czekam, aż gospodarz otworzy przede mną drzwi, wskaże miejsce, w którym mogę spocząć, czasem uprzednio (o zgrozo!) poprosi mnie, bym zdjął buty, bo nie daj Boże, pobrudzę mu nowiutki dywanik.

Jakieś pretensje? Skądże znowu! Jego dom, jego prawa. Cieszę się, że mnie zaprosił, co z tego, że nie mam ochoty zdejmować butów? Co z tego, że mam dziurę pod małym palcem? To mój problem, że pokażę mu, jak niedostatecznie dbam o swą, hmm, powierzchowność. Lub uraczę go zapachem pięciu kilometrów wędrówki z aparatem fotograficznym w ręku. To już jego sprawa. My home is my castle.”

Ciąg dalszy tutaj. Wbrew pozorom, to nie o savoir-vivre. Taka informacja dla pokolenia epoki multimediów.

Ewolucja w pornografii.

Posted in bizarre, sex tagi , , , on 2009/09/23 by Smoke

Zaprawdę, człowiek zmienia się cały czas, dostosowując się do nowych warunków. Powszechnie wiadomo, że przemysł porno szuka coraz to nowych metod pobudzania znudzonych odbiorców – a co za tym idzie – ludzi wyjątkowych. Poniżej zdjęcie #nsfw, pokazujące aktorkę, doprawdy, jedyną w swoim rodzaju.

http://sunnycreative.files.wordpress.com/2009/09/95dc70d7_wtf.jpg

EDIT:
Wywaliłem zdjęcie, jakoś tak nie przystoi walić na wstępie pornosem po oczach. Ale jest link :)

Na Google można liczyć…

Posted in funny, internet, life tagi , , , on 2009/09/18 by Smoke

Oto podpowiedź Google na moje pytanie…

Czym islam nie jest…

Posted in life on 2009/09/17 by Smoke

Bardzo ciekawy artykuł, znaleziony dzisiaj na wykop.pl
Polecam:
http://www.europa21.pl/wiadomosc/11682-Czym_islam_nie_jest…

Lokomotywa. Nowa edycja.

Posted in funny, internet on 2009/09/03 by Smoke

Dostałem dziś od Andy’ego i nie mogę się oprzeć, żeby tu tego nie opublikować :)
Autor jest mi na razie nieznany, ale szacunek dla autora!

LOKOMOTYWA
*******************
Jest na mym kompie lokomotywa.
Nie. Nie żelazna, lecz też prawdziwa:
“eDonkey” – jej ksywa.
Stoi i sapie. Dyszy i dmucha.
Z nozdrzy ikonki zajadłość bucha.
Transfery na niej pozapuszczali,
Pliki ogromne będą ściągali,
I wiele mega w każdziutkim pliku,
W jednym aviku, film z fiku-miku,
W drugim mp3, w trzecim instalki,
które się nie chcą ściągnąć bez walki,
Dokumentacja – ooooo… jaka wielka,
sto pdf-ów do asemblerka,
w siódmym drivery do nowej karty,
w ósmym też software zachodu warty,
dziewiąty pełen przeróżnych skanów,
w dziesiątym filmik z dużego ekranu,
A tych downloadów jest ze czterdzieści,
sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści…
Choćby odpalić tysiąc ftp-ów,
i każdy zrobił tysiąc reget-ów,
i każdy nie wiem jak się wytężał,
to nic nie ściągną – taki to ciężar.

Nagle – gwizd!
Diody – błysk!
Connect – buch!
Wątki – w ruch!

Najpierw — powoli — jak żółw — ociężale,
zaczyna — sockety — otwierać — ospale,
Szarpnęła za pliki i ciągnie z mozołem,
Progressbar zamrugał zielonym kolorem,
I transfer przyspiesza, i gna coraz prędzej,
Sto ramek po łączach ze świata już pędzi,
A dokąd ? A dokąd ? A dokąd ? Na wprost !
Po kablu, po kablu, gdzie stoi mój host,
Przez switcha, przez router, przez gateway, przez LAN,
I spieszy się, spieszy, bo tak każe plan,
Wciąż dioda na switchu migoce i mruga,
I błyskać tak będzie jak cała noc długa,
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
a kto to to, kto to to, co to tak ssa ?
Że karta sieciowa już ledwie oddycha,
I pasmo sąsiadom kompletnie zapycha,
To bity ze świata łączami do plików,
A pliki powoli pęcznieją od bitów,
I gnają, i pchają, transmisja się toczy,
Overnet te bity wciąż tłoczy i tłoczy,
I będzie wciąż tłoczyć, nie powie że dość,
A wszystko wrednemu Billowi na złość.