Uszczęśliwony czekam na kuriera jak na zbawienie. Wreszcie jest. Ślicznie opakowany. Włączam.
1. Rejestracja aparatu nieudana. Nie mieszkam w USA.
2. Niezbędna karta kredytowa w ITunes.
3. Mp3 jako dzwonek – o nieee, nie mozna tak (??!!) – no, chyba że kupisz go w ITunes, a i tak wtedy ma nie więcej niż 30 s, bo PO CO CI WIĘCEJ? Telefon się odbiera, nie?
4. Lekko spocony paluch (emocje!) nie ślizga się po ekranie – jakiś rysik może? Niee, no po co.
5. Mam GPS! Ojej, ale co to… muszę ściągnąć – płatną oczywiście – aplikację, która wskaże moją pozycję… (?!)
6. Hehe, zaraz wyślę znajomym MMS’a ze zdjęciem pudełeczka mojego nowego, ślicznego telefonu, bo mi nie uwierzą… ojej, nie mogę wysłać MMS’a… a nie, mogę, jeśli kupię kolejną aplikację… hmmm….
7. Nawigacja – no to jest rewelacja! Google Maps w Polsce – cudownie, pierwszy raz widzę drogi tam, gdzie ich nie wybudowano i nie ma tej, po której właśnie idę. Jak w jakiejś grze, ekstra.
8. Właśnie gadam z fajną laską, mówię jej o kawałku, który z kumplem zmiksowałem, mam go na IPhonie, zaraz puszczę bluetoothem… ojej, nie da się. A z jej trzyletniego SonyEroticsona się da. Panna się śmieje ze mnie, tłumaczenie, że mam najlepszy telefon na świecie nie pomaga.
9. Połażę chociaż po internecie, w końcu mam tam zainstalowaną przeglądarkę… SAFARI?!
10. Kupiłem sobie e-booka, pdf, zaraz go poczytam. Zaraz, to znaczy, jak go sobie najpierw wyslę e-mailem i ściągnę na telefon, bo przez kabel nie da rady… Szkoda, że ma 150 mega i przez maila nie przejdzie, a nawet jeśli, to mój miesięczny pakiet internetowy ma 50 mega… no to sobie nie poczytam.
11. Zwracam ten szajs. Jedynie muszę poczekać dwa tygodnie, aż sprawdzą, czy go przez ten dzień nie zepsułem. Uff, udaje się zwrócić.
12. Mam Nokię E66. Może bez panelu dotykowego, ale za to z wszystkim, czego można sobie zażyczyć. I jestem wreszcie spokojny.
ps.
Chyba będzie więcej, bo to nie wszystkie przeboje….