Archiwum dla grudzień, 2008

10 przykazań

Posted in funny, life on 2008/12/03 by Smoke

To jest absolutnie genialne. Miłego oglądania.

Sesja RPG

Posted in life on 2008/12/03 by Smoke

Przypomniało mi się, jak łatwo sesja może wymknąć się spod kontroli, kiedy graczom wyjdzie kilka istotnych rzutów. Czytelników nie-RPG’owych przestrzegam: możecie nie zrozumieć, o co chodzi. Nie szkodzi.

Gracze mi się kiedyś na sesji WFRP tak rozluźnili, że chciałem sesję zakończyć, bo i tak nie było nastroju (bywa). Zrobił się ToonHammer. Piwo miało na to pewien wpływ.

Dramatis Personae:

Tymoteusz – wanna-be-druid ze skłonnością do szmańskich odlotów. Po prawdzie, to jakichkolwiek odlotów.

Nicolas – pomocnik kowala z częściową amnezją, który ubzdurał sobie, że jest wydziedziczonym nastepcą tronu jakiegoś kurduplowatego władcy gdzieś na pograniczu. Czyli nadal nikim, ale za to z ambicjami.

A oto do czego doszło…

Tymoteusz, zielarz-amator, zapytał czy może poszukać jakichś grzybków, które go nie zabiją, a za to będzie miał jazdę. Powiedziałem, że ma 5% szansę. Głośno, niestety. Wyrzucił 03. Znalazł, co bardzo poprawiło graczom nastroje, ale zabiło sesję do reszty. Trzeba mi było działać szybko.

Wyrzuciłem graczy w głuszę, gdzie sprzedałem im nie swój (ale czyj?) pomysł – ten z wioską, która jest dogadana z miejscowym potworem – oni podsyłają mu szukających przygód idiotów, on – kiedy już się nażre, zostawia im blachy i te śmieszne, żółte krążki.

Gracze w ekstazie pobiegli do lasu, podładowani jeszcze jakąś nagrodą od sołtysa.

I zagrzybieni jak sam Don Castaneda.

Sześć razy zgubili drogę. Sześć razy ją odnaleźli. Przestraszyli się dwukrotnie szumu drzew, za drugim razem uciekając pogubili broń.

Znaleźli kije.

Wreszcie to ICH znalazła Bestia, której szukali. W skrócie: gigantyczny pająk, korpus człowieka, cztery ręce, w każdej miecz, pluje jadem, sieje siecią, gryzie, truje i przeklina. Full service.

Myślę sobie – zakatrupię ich wreszcie. Otóż nie. Przypominam, że gracze są na haju, ugotowani w sosie grzybowym, na wpół w świecie niematerialnym, o krok od poznania Jimiego Morrisona. Albo Boga. I cóż czynią?

Nicolas natychmiast rozbiera się do gołej dupy i rozpoczyna taniec brzucha, unikając ataków mojego SuperHiperMordercyGraczyPotwora (w skrócie SHMGP). Jak w Matriksie. Średnia rzutów na uniki – 15%.

Tymoteusz zachodzi SHMGP od tyłu i wali drewnianą pałą na oślep (przypomniał sobie w trakcie ataku, że boi się pająków). Cudem trafia. Rzuca na obrażenia. Przerzuca.

OSIEM szóstek pod rząd.

Zatłukli go. Kijami. Nietknięci.

Zrezygnowałem, ale myślę sobie – jest szansa. Wrócą przecież do wioski, gdzie sołtys i reszta chłopów ich ubiją. Nie wiedzieli przecież, że Bestia nazywała się Wilhelm i zapewniała wsi niewielki acz w miarę stały dochód, zderzając tzw. Przygód Poszukiwaczy z twardą rzeczywistością – a właściwie ich wysysając; w dobroci swej (i niewiedzy, a także z braku zainteresowania pieniądzem – bo twarde to i niejadalne) złoto pozostawiała opiekunom.

Nie muszę chyba mówić, że gracze przeżyli i to.

Jak tego dokonali, nie pomnę już.

Efekty były następujące:

1. Jedna spalona wioska.

2. Jeden martwy sołtys spalonej wioski.

3. Dwie zgwałcone mieszkanki spalonej wioski.

4. Jedna zgwałcona krowa, spalona później wraz ze stodołą w spalonej wiosce (Tymoteusz się rozochocił…).

5. Bójka Tymoteusza z Nicolasem, która odbyła się około dziesięciu mil od spalonej wioski i po zmyleniu stada wściekłych wieśniaków z pochodniami (zgadnijcie, od czego je odpalili…). Bójka zakończyła się remisem oraz wnioskiem na przyszłość, że wchodząc w posiadanie nieparzystej liczby monet, ostatnią, będącą kością niezgody, należy wyrzucić daleko, Bogom w podzięce. I natychmiast rozpocząć wyścig po nią. Kto pierwszy, wygrywa.

6. Drugi wniosek, wypływający z powyższego – Bogowie to ciamajdy, a Tymoteusz ma słabszą kondycję i jest mniej spostrzegawczy.

7. Tymoteusz jest druidem, który gdyby tylko zechciał, mógłby przenosić góry. Niestety dla efektów specjalnych, a na szczęście dla okolicznej flory i fauny, Tymoteusz nie zgłasza zastrzeżeń do krajobrazu.

8. Nicolas ma pewne zastrzeżenia, ale:
a) poczeka na chwilę, gdy obejmie tron i wtedy wyśle setkę krasnoludzkich inżynierów, żeby zbudowali mu zaporę i stworzyli tu jezioro;
b) do chwili objęcia tronu będzie dokonywał niewielkich korekt wizualnych za pomocą grzybków dostarczanych mu obficie przez Tymoteusza.

Fin :)